tipsy-sandra Tipsy żelowe Gliwice;)

W swoim liscie zawodnicy napisali:
Co za to otrzymaliśmy ? 14.04 kilometrów oesowych przejechanych w warunkach sportowych. Tyle pokonały ostatnie załogi ze stawki, które miały wolny przejazd zarówno na 1 jak i 2 odcinku specjalnym. To oznaczało, że za jeden kilometr płacili 85 złotych.
Organizator uznał jednak, że skoro czołówka przejechała wszystkie oesy pierwszej pętli w warunkach sportowych, to nie ma potrzeby odwołania imprezy. 70% załóg nie przejechało wymaganych 50% trasy, ale sprawę załatwiono nadaniem im czasów.


Zgadzam sie ze słowami Pana Marka Oziebło - niestety nie zgadzam sie z matematyka która zastosował (ja chyba bylem na innej lekcji).
Załogi 144; 146; 152; 153; 155; 157; przejechały 27,79 km i jak bym nie liczył i brał nowy kalkulator to ciągle wychodzi mi ze 50% całości trasy to (OS) to 42,06 a nie 27,79 wiec pytam ???? dlaczego mnie Pan Atakuje ze nie czytam co podpisuje przejechałem 33 % trasy (OS) a Pan mówi ze 50% cos jest nie tak.


Pan Oziębło w swojej dopowiedzi pisze:
"Regulamin Ramowy RSMP punkt 3.1. "Warunkiem uznania ważności rajdu, także w przypadku jego przerwania, jest przejechanie, przez co najmniej jedną załogę w warunkach przejazdu sportowego minimum 50% zaplanowanej łącznej długości odcinków specjalnych."

Nie znam dobrze regulaminu ale sądząc po przytoczonych tu cytatach wydaje się, że od strony formalnej Pan Oziębło ma rację.
Może należy zastanowić się czy taki zapis regulaminu jest logiczny - własnie takie wyjatkowe sytuacje pokazują czasem niedoskonałości zapisow

Reprezentacja Polski z rocznika 1992, prowadzona przez Michała Globisza, przebywała na w ostatnich dniach na zgrupowaniu w Trójmieście. Kierownictwo kadry zwróciło się do PZPN, by móc wynająć busa lub wziąć taksówki i zawieźć zawodników do kina i na stadion. Odpowiedź była zaskakująca. Doszło do niezwykłego absurdu - informuje serwis Weszlo.com.

PZPN zabronił załatwiania transportu na własną rękę i poinformował, że ma podpisaną umowę z firmą przewozową, która zawiezie zawodników w wybrane miejsce. Problem polega na tym, że autokar wysłano z... Warszawy. W drodze popsuł się, więc konieczne było wysłanie kolejnego. Drugi autokar przejechał 360 kilometrów, zawiózł piłkarzy do kina i bez zawodników wrócił z powrotem do stolicy.

Autokar musiał przejechać 720 kilometrów, choć wystarczyło zamówić kilka taksówek i za przejazd każdej z nich zapłacić po kilkanaście złotych.

Serwis Weszlo.com przypomina, że kilka miesięcy temu "Fakt" informował o podpisaniu przez Grzegorza Latę kontraktu z Akademią Sportową, prowadzoną przez Władysława Żmudę.

- Na mocy umowy firma byłego reprezentanta Polski ma wyłączność na organizację przewozów dla PZPN. Co ciekawe, firma Żmudy posiada jedynie dwa autokary: jednego Mercedesa i jeden Neoplan. Stawki płacone przez PZPN zostały ustalone na 4 złote za kilometr za ten pierwszy pojazd i 3,5 za drugi".

Nie ma pewności, czy to właśnie te autokary wyjechały do Trójmiasta.

Weszlo.com / Wp.pl

są dobre stawki, tylko parę pytań:
jak z opłatami za drogi, tunele i promy?
czy płacą za kilometr przejechany, czy ładowny i jak wygląda płynność?
czy czasem nie dostajesz Paryż - Warszawa, a potym znowu Paryż - Warszawa, a jak się tam znajdziesz to już Twoja sprawa?
jaką ilość kilometrów gwarantują w miesiącu?

nie znam płatników z krajów starej UE oprócz 4 przypadków, którzy płacą w terminie i bez ponagleń.
duże spedycje (LKW Walter) stosują takie manewry, że w krótszym terminie płacą o jakiś procent mniej, ale gdy zdecydujesz się poczekać dłużej, to dostajesz więcej.

Wielu pracodawców, na ogół małe firmy, zatrudniając pracownika chce, aby pracownik wykorzystywał swój prywatny pojazd do służbowych jazd lokalnych. Rekompensatą za takie używanie jest zwrot kosztów używania samochodu w formie ryczałtu (iloczyn limitu kilometrów oraz stawki za jeden kilometr przebiegu) lub zgodnie z prowadzoną przez pracownika ewidencją przebiegu pojazdu (iloczyn rzeczywiście przejechanych kilometrów oraz stawki za jeden kilometr) w zależności od umowy zawartej między pracodawcą i pracownikiem. Wypłacony ryczałt pracownikowi trzeba niestety z reguły opodatkować (wyjątek stanowią jedynie zwroty takich kosztów wypłacane pracownikom Służby Leśnej i listonoszom) jako przychód ze stosunku pracy. I tu mam dwa pytania:
1. Dlaczego inaczej traktuje się pracowników, czy taki handlowiec pracujący w małej firmie, której być może jeszcze nie stać na zakup samochodu jest gorszy od listonosza pracującego w dużej firmie jaką jest Poczta Polska. Dlaczego, chociaż obaj używają samochodu prywatnego do celów służbowych, to jeden ponosi z tego tytułu obciążenia podatkowe a drugi nie. Dlaczego jeden z tego tytułu będzie miał wykazany wyższy przychód ze stosunku pracy, co w konsekwencji może ograniczyć jego uprawnienia do pewnych świadczeń na przykład zasiłku rodzinnego?
2. I przede wszystkim dlaczego, jeżeli ryczałt jest zwrotem kosztów jakie ponosi pracownik wykorzystując swój pojazd do celów służbowych, a więc koszty paliwa, ubezpieczenia, przeglądów, remontów i ogólne zużywanie się pojazdu to w ogóle nalicza się podatek. Podatek od kosztu?!


Obowiązek zwrotu przez pracodawcę poniesionych przez pracowników kosztów podróży służbowych wynika wprost z przepisów Kodeksu pracy. Dlatego koszty związane z podróżami służbowymi pracowników zasadniczo mogą stanowić koszty uzyskania przychodów. Są bowiem częścią kosztów związanych z zatrudnieniem i ich pokrywanie przez pracodawcę jest wywiązywaniem się z nałożonych na niego obowiązków. Wszelkie koszty ponoszone przez pracodawcę wynikające z obowiązków nałożonych na niego przez przepisy prawa pracy zasadniczo są uznawane za koszty uzyskania przychodów.Pewne ograniczenie w zakresie możliwości zaliczania kosztów podróży służbowych pracowników do kosztów uzyskania przychodów dotyczy wydatków związanych z wykorzystaniem samochodu pracownika do odbycia podróży. A mianowicie, do swoich kosztów podatkowych pracodawca może zaliczyć tylko taką wartość kosztów eksploatacji, jaka została wykazana w ewidencji przebiegu pojazdu. Jest to kwota stanowiąca iloczyn faktycznie przejechanych kilometrów oraz obowiązującej w tym czasie stawki za jeden kilometr przebiegu pojazdu. Pracownik nie ma obowiązku gromadzenia dokumentów potwierdzających poniesione koszty podróży, takich jak np. wydatki na paliwo itp. Wystarczające jest prowadzenie przez niego wspominanej ewidencji. W razie zaniedbania tego obowiązku koszty eksploatacji samochodu pracownika w celu odbycia podróży służbowej nie będą mogły zostać zaliczone do kosztów uzyskania przychodów

No zgodze sie z toba ... Az tak zle pieniadze to nie sa bo taki kierowca jak Patryk napewno zarabia najmniej 5 000 miesiecznie bo przecietnie kierowcy ktorzy jezdza po kraju zarabiaja od 2000 do 3500 - 4000 złotych. Zalezy to wszystko od stawek i wogule na przykład jak ktos ma placone od korsu czy od ton to lepiej wyjdzie jak ma placone od ton bo wladujesz sobie ponad 40 ton tak jak ja to robie i to jest oplacalne bo jak ci placa od kursu lub za kilometr to juz nie to chyba ze dostajesz ogulnie te 3/4 tys miesiecznie bez wzgledu co robisz ile kilometrow przejedziesz i tym podobne ... To tak sie oplaca no tez jak placa od tony to tez to jest oplacalne tylko zalezy od stawki to tyle ode mnie ... Tak ogulnie to wszystko zalezy od stawek ... Nic innego sie nieliczy albo nawet te kilometry to tez zalezy od stawki ... Pozdrawiam ...

ja tu widze ze intercooler wszystko wie tylko troche nie tak , ja mam firme od 1999 roku i teraz jest ciezko ale zawsze trzeba wierzyc ze bedzie dobrze ja juz przezylem 2 kryzysy w rosji i jakos zyje . co do licencji wspolnotowej to kosztuje 4000 zł + 440 zł za kazde auto , zabezpieczenie jak wyzej 9000euro za 1 auto + 5000euro za nastepne ( moze byc wycena nieruchomosci ktora posiadasz na siebie lub kasa na koncie ) wszystko na www.botm.gov.pl , jezeli chcesz jechac na wschod to zapisac sie trzeba do ZMPD . wpisowe 1200 zł + co roku 400 zl składka czlonkowska, pozniej na kazdy wyjazd karnet Tir 250 zł + 2 zezwolenia po 50 zł. z warszawy do moskwy w kolku 3000 km , paliwo po 2 zł / litr + 300 euro na droge na opłaty (+ łapowki) i to tyle chyba co do podstawowych kosztow. co do zachodu to wiadomo paliwo po 3,7 + autostrada srednio 0,204 euro za kilometr autem euro 3 a 0,14 euro za auto E-5. przyklad : Warszawa-Antwerpia 800 euro + vat ) - antwerpia - moskwa - warszawa (ok 3000 euro ) stawka 0% vat ilosc ok 7000 kilometrow
policz sam ile spalisz paliwa śr licze zawsze 35/100 . no i termin platnosci licz 60 dni od powrotu z 1 trasy wiec musisz miec kase na te 60 dni jazdy .

Holandia opodatkuje każdy kilometr jazdy samochodem
Wpisany przez alicja2911
Sobota, 14 Listopad 2009 18:54 -
Od 2012 r. Holandia chce ściągać od kierowców podatki za każdy kilometr przejechany
samochodem. W piątek rząd Holandii przyjął projekt nowych przepisów.
- Każdy samochód zostanie wyposażony w specjalne urządzenie połączone z transponderem
nawigacji satelitarnej GPS. Będzie ono mierzyć, ile kilometrów przejedzie samochód, dokąd i o
jakiej porze dnia. Te dane zostaną przesłane do urzędu skarbowego, który następnie wystawi
kierowcy rachunek - opisano działanie nowego systemu w komunikacie holenderskiego
ministerstwa transportu.
Początkowo średnia stawka za przejechanie popularnym samochodem 1 km wyniesie 3
eurocenty (równowartość 12 groszy), ale do 2018 r. opłata ta stopniowo wzrośnie do 6,7
eurocentów za 1 km jazdy. Taryfy opłat za przejechanie 1 km będą zależeć od wielkości
samochodu, jego wagi oraz emisji CO2. Rząd Holandii szacuje, że nowy podatek pozwoli
ograniczyć o 15 proc. liczbę kilometrów przejeżdżanych co rok przez kierowców i zmniejszy o
jedną dziesiątą emisje CO2 z samochodów. Dodatkowo na holenderskich drogach ma być
bezpieczniej, bo liczba śmiertelnych ofiar wypadków zmaleje o 7 proc
1

Nie wiem jak jest gdzie indziej, ale u mnie jest z delegacjami ok. U nas funkcjonują umowy. Tzn. każdy kto musi wyjeżdżać służbowo ma podpisaną umowę z pracodawcą na użytkowanie prywatnego samochodu do celów służbowych w której ustalona jest stawka za kilometr i nie ma problemu. Trzeba go gdzieś wysłać, to dostaje delegację i rozlicza się z przejechanych kilometrów wg tej stawki z umowy. Stawki są przyzwoite (choć to pewnie zależy od szefa) i nikt do wyjazdu z własnej kieszeni nie dopłaca. Jeśli ktoś chce na delegacjach zarabiać, to już inna sprawa. Niestety zarabianie na delegacjach to nasza, uświęcona wieloletnią tradycją, narodowa patologia. A przecież w całej "imprezie" chodzi tylko o zwrot kosztów i nic ponad to. Niestety wiele osób, jeśli nie zarobi na delegacji choć kilku złotych, czuje się oszukana i wykorzystana. Nienormalność trwała tak długo, że już stała się normą.

To wszystko zależy od tego kim jesteś w tej firmie i na podstawie jakiej umowy użytkujesz swój samochód w firmie.
Jeśli jesteś właścicielem lub właściciel użytkuje ten samochód na podstawie umowy użyczenia to wtedy wszystko wpisujesz do książeczki tzn wszystkie wydatki związane z samochodem: paliwo, ubezpieczenie, myjnia, naprawa itd itp Potem zliczasz ilość przejechanych kilometrów razy stawkę za kilometr i możesz odliczyć tylko tą niższą kwotę (czyli jeśli z rachunków za paliwo wychodzi Ci np 500zł, a z kilometrów razy stawka wychodzi Ci 800zł to tylko 500zł możesz odliczyć). Przy takiej umowie bierzesz faktury na firmę.
Inaczej sprawa wygląda jeśli jesteś pracownikiem, który użytkuje swój prywatny samochód. Wtedy rozliczasz się z pracodawcą na podstawie tylko i wyłącznie ewidencji przebiegu.