tipsy-sandra Tipsy żelowe Gliwice;)

No i słusznie że ludzie strajkują bo każdy chce dostawać godną zapłatę za swoją prace a obarczanie rządu PO-PSL winą za strajki jest śmieszne, co mieli zrobić przez te 3 miesiące Irlandia do swojego obecnego poziomu tak jak Niemcy po wojnie czy Japonia dochodziła latami , to jest proces długoletni a oczekiwanie że Tusk ma to zmienić od zaraz jest niepoważne... no ale zwolennicy PiS patrzą jak w obrazek święty w Jarosława i to co powie cieszy mnie że większość Polaków 58% wierzy w ten "cud irlandzki"

Krzysiu z Łodzi, popieram Cię w miliardzie procenta.

Łuko mówisz, że z obrońców krzyża tendencyjnie zrobiono oszołomów? Fakt, tyle że jedynymi obrońcami krzyża podczas tego obłednego spędu byli ci księża, którzy mieli przewodniczyć przeniesieniu. Obrońcy krzyża o których myślisz to zwykli huligani i ludzie, którzy ten krzyż zbeszcześcili. Oni mieli w oczach coś z szaleństwa na krawędzi ogromnego obłędu. Normalny człowiek nigdy nie zrozumie tego postępowania.
Nie widzę żadnych nieprawidłowości w całej tej akcji. Chociaż zawiodło przygotowanie. Krakowskie Przedmieście powinno być całkowicie zamknięte. Błędem było pozwolenie tej rzeszy nienawistnych ludzi na wejście przed plac.
Teraz mam dwa pytania.
Dlaczego skandujący tłum w pewnym momencie zaczął krzyczeć: "Jarosław!" Czyżby to był jakiś święty od obrony krzyża?
Dlaczego grupka ludzi, która stała bezpośrednio przy krzyżu wznosiła modły do św Michała Archanioła, do którego to wznosi się modły przy egzorcyzmach. W kim tkwił Szatan? W księżach? W Strażnikach miejskich?

Cóż skoro już wybrano ten Wawel, poprzyjeżdża całą czołówka tego świata, to chyba nie zamienimy teraz miejsca pochówku? Nie wiem czemu dziwisz wyskoczył z tym Wawelem, podobno Jarosław chciał Powązki, ale cóż, nic nie zmienimy już. Moim zdaniem lepsza była by warszawska Bazylika św. Jana Chrzciciela, gdzie spoczywają Narutowicz, Mościcki i jest tablica pamiątkowa Wojciechowskiego.



Czy teraz odnowiony, upiększony, ośmielony pięknym wokół niego postawionym Jarosław K. przekona nas, że ,,czarne nie jest czarne? A może Jarosław K. jak Kopciuszek za pomocą różdżki przeistoczy się w nowego, żądnego wodza, ale dobrotliwym charakterze?

Będzie próbował przekonywać, że Donaldu sobie nie radzi, że On to nie dopuściłby do takiego stanu rzeczy, że czas na zmianę np. rządu.
Ale nie chce mi się wierzyć, że te trzy panie (EGERIE :-D ) zdołają samą tylko obecnością u jego boku, zmienić odczucia wielu Polaków . Tu już i "święty Boże nie pomoże".
Ale niech się łudzi dalej.

Od kilku dni oglądam spór o przeniesienie krzyża spod Pałacu Prezydenckiego. Oglądam i oczom niie wierzę, a w głowie mi się to nie mieści. Teksty Jarosława Kaczyńskiego, Marka Jurka, Zbigniewa Romaszewskiego doprowadzają mnie w przysłowiowy stan osłupienia. A do tego mamy KK, który gdy nie trzeba wchodzi w politykę jak może natomiast gdy powinien się odezwać podkulił ogon i go nie ma.

Zrozumiałabym dziki upór w temacie zostawienia tegoż krzyża przed Pałacem Prezydenckim gdyby Ci ludzie zginęli w tymże pałacu. Natomiast za chwileczkę okaże się, że powyższy pałac przerobią na bazylikę i relikwie wszystkich możliwych świętych, które da się sprowadzić tam umieszczą. A potem KK się dziwi, że ludzie mają takie, a nie inne, podejście do kościoła i symboli z nim związanych. Przecież nie można mieć innego skoro Ci, którzy samozwańczo stają się obrońcami krzyża sami go ośmieszają.

W Krakowie ostatnio też była podobna sytuacja ale miasto, o dziwo poradziło sobie z nią prosto. Mianowicie na Błoniach stoi kamień papieski. Kołotego kamienia jakieśtam towarzystwo postanowiło postawić krzyż, bo uważają, że w czasie imprez zbyt blisko tegoż głazu stoją tojtojki. Dziwiszowi powiedzieli, że mają zgodę prezydenta Majchrowskiego, Majchrowskiemu, że zgodę Dziwisza. Namodzili, namotali i pewnego pięknego wieczora wjechali na Błonia dźwigiem i krzyż postawili. Przysłowiowe miasto dostało przysłowiowej furii i krzyż ściągnęło. I na tym się skończyło.

W ten sam sposób powinni zareagować harcerze, którzy są właścicielem tego krzyża, a przynajmniej ten krzyż stawiali (jak sami mówili: spontanicznie i tymczasowo) i zanieść go w miejsce, które uważają za stosowne (chyba dogadali się z proboszczem parafii św. Krzyża). Myślę, że w ten sposób sprawa zostałaby rozwiązana. Jestem właścicielem i mam prawo go przenieść. Tylko znając życie ktoś inny postawiłby tam jakiś inny krzyż.

A ponoć krzyż jest symbolem miłości.....

pozdrawiam
s.

ps. Jużbardziej zrozumiałabym upór, by ustawić pod Pałacem fragment feralnego Tupolewa....

s.


(...) miłujcie nieprzyjacioły wasze (...)
Wezwanie, wprawdzie nie z Księgi Przysłów Polskich, lecz z Księgi nieporównanie przystojniejszej, z pewnością obce jest imć Jarosławowi. Choć, jak mniemam, we mszy świętej w niedziele a dni święte uczestniczy, a w czasie wielkanocnym komunię świętą przyjmuje. Jest przecież - jak wielokrotnie donosił - katolikiem. Polskim katolikiem, która to odmiana pełna hipokryzji a zakłamania jest naczelną religią a drogowskazem wszystkich bez mała polityków "z korzeniami", a już w szczególności mieniących się jedynymi prawymi a sprawiedliwymi. Religia jednakże jak i drogowskaz ów, w wersji przezeń pielęgnowanej, pozostają we słowach ledwie. Jestem pewny, iż na ołtarzu u Jarosława nie znajdzie się św. Piotra, ani też św. Pawła. Pierwszy wszak to ordynarny zaprzaniec, podłego pochodzenia, który nim kur zapiał trzykroć zaparł się był. Nie z salonów ci on, wszak syn rybaka a i sam takimże lichym rzemiosłem się był trudnił. Drugi, choć szlachetnie urodzon, pierwej stał po tej stronie co i ZOMO. Potem się jakoby nawrócił, winy swoje odkupił do tego stopnia, że na ołtarze wyniesionym został. Wszelako dla Jarosława na zawsze Bolkiem zostanie i z takimże piętnem do grobu złożonym był (i będzie). Czyż przyzwoity człek, bowiem, może się Szawłem zwać, a i gdyby nic na sumieniu nie miał, to czemu mianowicie miano swe pierwotnie od rodzicieli wzięte zatarł, Pawłem odtąd nazywać się kazawszy? Szpieg ci on nic więcej; jak nie przymierzając wzmiankowany już Bolek.

Pozwolą Szanowni Państwo, że kimś tak podłej konduity a postury nikczemnej zajmował się nie będę, a jeżeli - to jeno w pamfletach a słowach plugawych o tym czymś wypowiadał się będę.

Cytat na wstępie - Ewangelia wg św. Łukasza

No, teraz to mi się dopiero dostanie; i za styl, i stylizację, i udziwnianie, że o cytacie nie wspomnę. Ryzykuję jednakże,
albowiem przy tym starym kawalerze
takie coś mnie siłą bierze,
że nie mam siły,
nie mam siły się opierać;
mój miły!
O lalala!